Program „Cyfrowa transformacja WMCCP – nowoczesne technologie dla zdrowia” to jedno z największych przedsięwzięć informatycznych w historii olsztyńskiego szpitala pulmonologicznego. Cyfrowa transformacja to warta blisko 15 milionów złotych integracja systemów szpitalnych z krajowymi systemami e-zdrowia, finansowana ze środków Krajowego Planu Odbudowy. O tym, co ta inwestycja realnie zmienia w życiu pacjenta, rozmawiamy z dr Wiolettą Śląską-Zyśk, dyrektor Warmińsko-Mazurskiego Centrum Chorób Płuc w Olsztynie.
Monika Dobrzeniecka: Program obejmuje pełną modernizację i integrację systemów szpitalnych. To ogromne przedsięwzięcie, a jednak zapytam przewrotnie: co ma większą wartość dla pacjenta z podejrzeniem raka płuca – ultranowoczesny tomograf czy system, który sprawi, że wynik badania szybciej trafi do właściwych specjalistów?
Dr Wioletta Śląska-Zyśk: Szpital jest już przygotowany do współpracy z Platformą Usług Inteligentnych Centrum e-Zdrowia. Automatyczna analiza badań obrazowych przez certyfikowane algorytmy AI będzie możliwa, gdy odpowiednie mechanizmy udostępni Ministerstwo Zdrowia. Rozwiązanie to pomoże lekarzom wykrywać nieprawidłowości i priorytetyzować przypadki wymagające pilnej diagnostyki, co dla pacjenta z podejrzeniem raka płuca oznacza szybszy przepływ informacji, krótszy czas oczekiwania na decyzje kliniczne i sprawniejsze rozpoczęcie leczenia. Nowoczesny tomograf jest więc fundamentem diagnostyki. Jego pełny potencjał uwolni już zrealizowana integracja z krajową infrastrukturą e-zdrowia, gdy tylko zostaną uruchomione mechanizmy AI po stronie ministerstwa.
Integracja HIS, RIS i PACS to skróty zrozumiałe w środowisku medycznym, ale dla pacjentów brzmią zbyt technicznie. Który moment ścieżki pacjenta najbardziej zyskuje dzięki temu projektowi?
Pacjent nie musi wiedzieć, czym są HIS, RIS czy PACS. Dla niego najważniejsze jest to, że nie musi być „łącznikiem” między kolejnymi etapami leczenia. Dzięki integracji systemów informacje o badaniach, wynikach i zaleceniach są dostępne dla uprawnionych specjalistów w jednym środowisku, bez konieczności wielokrotnego przekazywania dokumentacji. Najwięcej zyskuje moment przejścia od diagnostyki do decyzji terapeutycznej – wyniki badań obrazowych szybciej trafiają do lekarzy, mogą być analizowane z wykorzystaniem narzędzi AI, a zespoły medyczne szybciej podejmują decyzje dotyczące dalszego leczenia. Dla pacjenta to krótszy czas oczekiwania i sprawniej skoordynowana opieka.
Cyfrowa transformacja to też mniej papieru. Co zmienia się w codziennej dokumentacji szpitalnej?
Wdrażamy system elektronicznego podpisywania dokumentów, który obejmie zarówno pacjentów, jak i personel medyczny. Eliminuje to konieczność drukowania i archiwizowania papierowej dokumentacji, a podpisany dokument automatycznie trafia do systemu HIS, bez ręcznego przepisywania. System działa również w odizolowanym środowisku, bez dostępu do internetu, w oparciu o lokalną infrastrukturę szpitala, a w razie chwilowego braku połączenia z serwerem pozwala podpisać dokument na urządzeniu mobilnym i zapisać go lokalnie, dzięki czemu personel nie traci ciągłości pracy. Do tego dochodzi centralne zarządzanie użytkownikami, monitorowanie działania systemu i możliwość generowania raportów oraz alertów. To zwiększa zarówno bezpieczeństwo, jak i efektywność całego procesu.
Czy dziś przewagę konkurencyjną szpitala buduje jeszcze sprzęt, czy coraz częściej sposób zarządzania informacją?
Zdecydowanie to drugie. Współczesna przewaga jednostek ochrony zdrowia nie wynika już wyłącznie z posiadania nowoczesnych technologii – o rzeczywistej skuteczności organizacji coraz częściej decyduje umiejętność zarządzania informacją: jej szybkie pozyskiwanie, przetwarzanie, udostępnianie oraz wykorzystywanie w procesie podejmowania decyzji. Nawet najbardziej zaawansowane systemy informatyczne nie przyniosą oczekiwanych efektów, jeśli informacje będą przepływać zbyt wolno albo będą rozproszone pomiędzy różnymi systemami i komórkami organizacyjnymi.
Właśnie dlatego rozwój zarządzania informacją w WMCCP jest dla nas elementem strategicznym – i to nie jest jeden projekt, tylko kilka uzupełniających się rozwiązań. Nie chodzi o wdrażanie kolejnych technologii dla samej technologii, tylko o stworzenie spójnego środowiska, w którym informacje są automatycznie gromadzone, przetwarzane i przekazywane do właściwych osób we właściwym czasie. Robotyczna automatyzacja procesów, modelowanie procesów i integracja danych pozwalają eliminować zbędne czynności administracyjne, ograniczać liczbę błędów i zapewniać jednolity, zgodny ze standardami sposób realizacji procesów.
Praktycznym przykładem takiego podejścia jest projekt dotyczący cyfrowego nadzoru nad pacjentami w szpitalu i wsparcia pracy Zespołów Wczesnego Reagowania. Zakłada on wdrożenie systemu umożliwiającego personelowi medycznemu mobilną obsługę pacjenta przy łóżku, bieżące monitorowanie parametrów życiowych oraz szybsze wykrywanie pogorszenia stanu zdrowia. System będzie automatycznie generował alerty, uruchamiał procedury eskalacji i wspierał koordynację działań Zespołów Wczesnego Reagowania, co pozwoli skrócić czas reakcji na zagrożenia.
Uzupełnieniem tego podejścia są kokpity zarządcze, które zapewnią szpitalowi bieżący dostęp do kluczowych wskaźników – kosztów, przychodów, przebiegu procesów oraz efektywności automatyzacji – zasilanych danymi z różnych systemów szpitalnych. Dzięki temu możemy monitorować działalność w czasie rzeczywistym, analizować trendy, szybciej wykrywać nieprawidłowości dzięki systemowi alertów i podejmować decyzje w oparciu o aktualne, zintegrowane dane, a nie fragmentaryczne raporty z różnych źródeł. To rozwiązanie usprawnia raportowanie i zwiększa kontrolę nad procesami, a jednocześnie pozwala naszym zespołom samodzielnie tworzyć i rozwijać nowe kokpity, dopasowane do własnych potrzeb.
Czy zdarza się, że pacjent cierpi nie dlatego, że medycyna nie zna rozwiązania, ale dlatego, że system nie potrafi wystarczająco szybko połączyć informacji?
Tak i właśnie dlatego cyfryzacja ochrony zdrowia jest dziś tak ważna. Zdarza się, że problemem nie jest brak wiedzy medycznej czy odpowiednich metod leczenia, ale szybki dostęp do pełnej i aktualnej informacji o pacjencie. Jeśli dane są rozproszone lub trudno dostępne, proces diagnostyczny i terapeutyczny może się wydłużać.
Ważnym elementem naszego rozwiązania są urządzenia mobilne – tablety, które mają zapewnić dostęp do historii choroby, wyników badań laboratoryjnych, informacji o przyjmowanych lekach czy zaleceniach terapeutycznych bezpośrednio przy łóżku pacjenta. W ostatnim czasie placówki medyczne są szczególnie narażone na ataki cyberbezpieczeństwa i awarie zasilania, dlatego zależało nam, żeby lekarz – nawet bez dostępu do internetu – mógł na tablecie sprawdzić dane pacjenta, przyjmowane leki i wyniki badań laboratoryjnych. Projektując system, zwracamy też szczególną uwagę na odporność na sytuacje kryzysowe – kluczowe informacje mają być dostępne także w trybie offline, co pozwoli zachować ciągłość opieki nawet w przypadku awarii zasilania czy problemów z siecią. Należy jednak podkreślić, że dzięki zakupowi nowoczesnego systemu zasilania awaryjnego (UPS) w ramach projektu Cyfrowej Transformacji ryzyko wystąpienia takich sytuacji zostało znacząco ograniczone. W przypadku przerwy w dostawie energii elektrycznej UPS zapewni ciągłość działania systemów do czasu przywrócenia zasilania z sieci lub uruchomienia agregatów prądotwórczych, dzięki czemu szpital będzie mógł utrzymać nieprzerwane funkcjonowanie kluczowych usług i dostęp do danych medycznych.
W praktyce oznacza to, że personel medyczny mniej czasu poświęca na szukanie informacji, a więcej na leczenie pacjentów. W nowoczesnym szpitalu informacja powinna docierać do personelu szybciej niż pacjent zdąży o nią zapytać. To właśnie szybkość przepływu wiarygodnej informacji staje się dziś jednym z najważniejszych elementów jakości leczenia.
W pulmonologii czas ma szczególne znaczenie. Czy cyfrowa transformacja może realnie skrócić drogę od wykrycia zmian w płucach do rozpoczęcia leczenia?
Nasza ścieżka diagnostyczna jest dziś stosunkowo szybka – wąskim gardłem bywa patomorfologia, jak w wielu placówkach w kraju. Tam, gdzie naprawdę zyskujemy czas, to codzienna praca lekarza. Wdrożyliśmy system przetwarzający mowę na tekst, dzięki czemu lekarz oszczędza czas na dokumentowaniu wizyty i może przyjąć więcej pacjentów. To pozornie drobna zmiana, ale w skali miesiąca przekłada się na realnie krótszy czas oczekiwania na przyjęcie – a więc i szybsze rozpoczęcie całej ścieżki diagnostycznej.
Czy widzi Pani moment, w którym AI stanie się codziennym wsparciem lekarzy w diagnostyce chorób płuc?
Ten moment już się zaczyna. Sztuczna inteligencja nie zastępuje lekarza, ale coraz skuteczniej wspiera go w analizie dużej liczby danych. Dzięki integracji z Platformą Usług Inteligentnych lekarze mogą korzystać z certyfikowanych algorytmów AI analizujących badania RTG i TK, które pomagają wykrywać zmiany oraz wskazywać przypadki wymagające pilnej oceny.
Aby takie technologie mogły działać skutecznie, potrzebne są uporządkowane, wysokiej jakości dane oraz nowoczesna infrastruktura cyfrowa. Dlatego cyfrowa transformacja i integracja systemów to inwestycja nie tylko w sprawniejszą organizację pracy, ale też w rozwój narzędzi, które wspierają lekarzy w podejmowaniu szybszych i trafniejszych decyzji diagnostycznych. W najbliższych latach AI będzie coraz częściej pełnić rolę „drugiej pary oczu”, zwiększając bezpieczeństwo pacjentów i wspomagając wykrywanie zmian na jak najwcześniejszym etapie.
Czy jest technologia, wobec której była Pani sceptyczna, a dziś uważa ją Pani za niezbędną?
Do sztucznej inteligencji podchodziłam z pewną rezerwą, ale w kontrolowanym zakresie te obawy znikają. Uważam, że AI nie może i nigdy nie powinna zastępować lekarza ani personelu medycznego. Jej największą wartością jest wspieranie podejmowania decyzji – szybka analiza ogromnych ilości danych, wskazywanie zależności, pomoc w wykrywaniu sytuacji wymagających szczególnej uwagi. Dzięki temu specjaliści mogą skupić się na tym, co najważniejsze: ocenie klinicznej i kontakcie z pacjentem.
Jednocześnie musimy pamiętać, że sztuczna inteligencja nie jest nieomylna. Może popełniać błędy, zwłaszcza jeśli korzysta z niekompletnych danych albo działa poza zakresem, do którego została przygotowana. Dlatego wszystkie rekomendacje generowane przez AI traktujemy jako wsparcie, nie ostateczną decyzję – odpowiedzialność za proces leczenia zawsze pozostaje po stronie człowieka. Naszym celem nie jest wdrażanie sztucznej inteligencji dla samej technologii, lecz budowanie bezpiecznych procesów, w których AI zwiększa jakość i szybkość podejmowania decyzji, pozostając pod stałym nadzorem człowieka.
Czy możemy powiedzieć, że nowoczesny szpital staje się dziś organizacją zarządzającą danymi równie mocno jak organizacją leczącą pacjentów?
Współczesny szpital to nie tylko miejsce leczenia, ale jedna z najbardziej zaawansowanych organizacji przetwarzających dane. Każdego dnia generowane i analizowane są setki tysięcy informacji – od wyników badań laboratoryjnych, przez obrazy diagnostyczne, historię leczenia, po dane dotyczące leków czy organizacji pracy oddziałów. To informacje kluczowe dla zdrowia i życia pacjentów, a jednocześnie jedne z najbardziej wrażliwych danych, jakie istnieją.
Dlatego na szpital musimy patrzeć nie tylko przez pryzmat medycyny, ale też technologii i cyberbezpieczeństwa. Z punktu widzenia cyberprzestępców szpitale są dziś infrastrukturą krytyczną i cennym celem ataków. Cyberbezpieczeństwo nie jest wyłącznie zadaniem działu IT – jest elementem bezpieczeństwa klinicznego: obejmuje zabezpieczenie danych, ciągłość działania systemów, regularne kopie bezpieczeństwa, monitoring zagrożeń i procedury na wypadek incydentów. Można powiedzieć, że bezpieczeństwo pacjenta zaczyna się dziś nie tylko na sali operacyjnej, ale również w serwerowni i w architekturze systemów informatycznych.
Jeśli spotkamy się ponownie w 2030 roku, po czym pacjenci jako pierwsi poznają, że „Cyfrowa transformacja WMCCP” naprawdę się udała?
Mam nadzieję, że w 2030 roku pacjenci nie będą mówić o technologii. Będą mówić, że w naszym szpitalu wszystko po prostu działa sprawniej – krócej czeka się na diagnostykę, lekarze szybciej podejmują decyzje, a personel więcej czasu poświęca pacjentowi, mniej administracji. To będzie najlepszy dowód, że cyfrowa transformacja zakończyła się sukcesem.
Jeśli mam wskazać konkretne mierniki, oczekiwałabym przede wszystkim skrócenia czasu od przyjęcia pacjenta do rozpoczęcia właściwego leczenia, zmniejszenia liczby zdarzeń niepożądanych wynikających z błędów organizacyjnych oraz ograniczenia czasu, jaki personel poświęca na czynności administracyjne. Każda godzina odzyskana dzięki automatyzacji to godzina, którą można przeznaczyć na opiekę nad pacjentem. Chcemy, aby lekarz miał dostęp do wszystkich niezbędnych danych o pacjencie w ciągu kilku sekund, niezależnie od miejsca, w którym się znajduje.
Najważniejszym miernikiem sukcesu będzie jednak zaufanie pacjentów. Jeżeli będą mieli poczucie, że są leczeni szybciej, bezpieczniej i w sposób lepiej skoordynowany, to będzie oznaczało, że technologia spełniła swoją rolę. Dla mnie cyfrowa transformacja nie kończy się na wdrożeniu systemów informatycznych. Kończy się dopiero wtedy, gdy pacjent odczuje, że dzięki niej otrzymał lepszą opiekę.
Rozmawiały:
Dr Wioletta Śląska-Zyśk – Dyrektor Naczelna Warmińsko-Mazurskiego Centrum Chorób Płuc w Olsztynie
Monika Dobrzeniecka – Head of Communications MCSC Hospital Leadership Innovation w Instytucie Matki i Dziecka