Monika Portacha: Nowoczesne położnictwo – między technologią a relacją

Jak pogodzić bezpieczeństwo medyczne z poczuciem spokoju i podmiotowości rodzącej? Współczesne położnictwo stoi dziś przed wyzwaniem, które nie dotyczy wyłącznie technologii, ale przede wszystkim organizacji opieki i relacji z pacjentką. O tym, jakie innowacje mają realny sens i czego najbardziej brakuje w systemie, opowiada w kolejnym artykule z cyklu „12-go o 12-tej” mgr Monika Portacha – położna kliniczna i koordynatorka Szkoły Rodzenia Instytutu Matki i Dziecka.

Z perspektywy pracy zarówno na oddziale szpitalnym, jak i w szkole rodzenia, coraz wyraźniej widać, że rozwój opieki okołoporodowej nie polega wyłącznie na wdrażaniu nowych technologii. Kluczowe jest stworzenie takich warunków, w których wiedza, doświadczenie i dostępne narzędzia mogą być w pełni wykorzystane – z korzyścią dla kobiety, dziecka i zespołu medycznego.

Nowoczesne położnictwo to dziś nie tylko procedury, ale przede wszystkim umiejętność budowania równowagi między bezpieczeństwem a poczuciem zaopiekowania. W tym kontekście pojawia się pytanie: które innowacje rzeczywiście mają sens?

Innowacje, które realnie wspierają opiekę

Najbardziej obiecujące innowacje to te, które zdejmują z personelu rutynowe zadania, a jednocześnie zwiększają kontrolę i komunikację.

Jako położna kliniczna i koordynator szkoły rodzenia widzę bardzo wyraźnie, że największym wyzwaniem współczesnego położnictwa jest pogodzenie dwóch potrzeb:

  • zapewnienia maksymalnego bezpieczeństwa medycznego
  • oraz stworzenia warunków, w których kobieta czuje się spokojna, zaopiekowana i podmiotowo traktowana.

Innowacje mogą realnie pomóc w osiągnięciu obu tych celów – pod warunkiem, że wspierają personel, a nie zastępują relacji z pacjentką.

Przede wszystkim ogromny potencjał mają nowoczesne systemy monitorowania matki i dziecka. Bezprzewodowe urządzenia pozwalają na ciągłą obserwację stanu płodu i przebiegu porodu, a jednocześnie dają kobiecie swobodę ruchu, która jest kluczowa dla komfortu i fizjologii porodu. Dodatkowo rozwiązania oparte na analizie danych mogą szybciej wychwytywać niepokojące sygnały, co zwiększa bezpieczeństwo i odciąża personel z konieczności stałego, manualnego nadzoru.

Drugim istotnym obszarem jest automatyzacja dokumentacji medycznej. W praktyce klinicznej to właśnie dokumentacja pochłania ogromną część czasu położnych. Wprowadzenie systemów głosowych i inteligentnych formularzy pozwoliłoby ograniczyć biurokrację i skupić się na tym, co najważniejsze – obecności przy kobiecie rodzącej.

Nie można też pominąć znaczenia dobrej komunikacji. Proste rozwiązania, takie jak systemy szybkiego kontaktu pacjentki z personelem czy czytelna organizacja pracy na oddziale, znacząco zmniejszają poczucie zagubienia i lęku u rodzących, a jednocześnie porządkują pracę zespołu.

Z perspektywy szkoły rodzenia widzę również ogromną wartość w edukacji wspieranej technologią. Dostęp do rzetelnych materiałów, aplikacji czy konsultacji online sprawia, że kobiety trafiają na oddział lepiej przygotowane, bardziej świadome i spokojniejsze. To bezpośrednio przekłada się na przebieg porodu i odciąża personel.

Podsumowując, najważniejsze innowacje to te, które zdejmują z personelu zadania techniczne i administracyjne, a jednocześnie wzmacniają bezpieczeństwo i poczucie kontroli u pacjentki. Technologia powinna być wsparciem dla położnej, a nie jej zastępstwem – bo w centrum opieki nadal pozostaje relacja, obecność i uważność wobec kobiety rodzącej.

Największe braki systemu: czas, spójność, organizacja

Z perspektywy położnej klinicznej pracującej w Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie oraz koordynatora szkoły rodzenia widzę, że dziś największym wyzwaniem nie jest brak wiedzy czy nowoczesnych rozwiązań, ale przede wszystkim warunki, które pozwalają w pełni je wykorzystać w praktyce. Kluczowym deficytem pozostaje czas – a co za tym idzie, również zasoby kadrowe. To właśnie możliwość bycia przy pacjentce, spokojnej obserwacji, rozmowy i wsparcia jest fundamentem dobrej opieki. Bez tego nawet najlepsze procedury czy technologie nie spełnią swojej roli w pełni.

Równolegle bardzo widoczna jest potrzeba większej spójności i przewidywalności opieki. Kobieta trafiająca do szpitala powinna mieć poczucie, że niezależnie od dyżuru czy zespołu spotka się z podobnym standardem postępowania, komunikacji i wsparcia. W tak ważnym momencie stabilność i jasne zasady mają ogromne znaczenie dla jej poczucia bezpieczeństwa.

Istotnym obszarem dalszego rozwoju jest wzmacnianie ciągłości, holistycznej opieki nad mamą i noworodkiem. W praktyce opieka ta realizowana jest przez zespół terapeutyczny, który tworzą różni specjaliści współpracujący ze sobą i uzupełniający swoje kompetencje. Takie podejście sprzyja spójnemu odpowiadaniu na potrzeby kobiety i dziecka, szczególnie w pierwszych godzinach i dniach po porodzie, a także wspiera wysoką jakość i bezpieczeństwo udzielanych świadczeń.

Z mojego doświadczenia wynika również, że wciąż niedostatecznie dużo uwagi poświęca się okresowi poporodowemu. To czas intensywnych zmian fizycznych i emocjonalnych, w którym kobiety szczególnie potrzebują wsparcia – zarówno w zakresie laktacji, jak i odnalezienia się w nowej roli. Wzmocnienie opieki na tym etapie może znacząco poprawić dobrostan całej rodziny.

Nie bez znaczenia pozostaje także organizacja pracy i komunikacja – zarówno w relacji z pacjentką, jak i wewnątrz zespołu. Jasny przepływ informacji i ograniczenie obciążeń administracyjnych pozwalają skupić się na tym, co najważniejsze, czyli na opiece klinicznej i emocjonalnej.

Z perspektywy szkoły rodzenia widzę natomiast, jak ogromną różnicę robi dobre przygotowanie kobiet do porodu i rodzicielstwa. Świadoma, spokojniejsza pacjentka to nie tylko większy komfort dla niej samej, ale też lepsza współpraca z personelem i bardziej fizjologiczny przebieg porodu.

Podsumowując, aby opieka nad mamą i noworodkiem była jeszcze lepsza, potrzebujemy przede wszystkim czasu, większej spójności działań oraz lepszej organizacji systemu. To właśnie te elementy pozwalają w pełni wykorzystać wiedzę, doświadczenie i dostępne narzędzia – z korzyścią dla kobiet, ich dzieci i całego zespołu medycznego.

Czego możemy nauczyć się od innych krajów?

W ostatnich latach obserwujemy bardzo wyraźny trend na świecie: odchodzenie od modelu silnie zmedykalizowanego na rzecz opieki bardziej spersonalizowanej, opartej na relacji i fizjologii porodu. Myślę, że w Polsce mamy ogromny potencjał, żeby czerpać z tych doświadczeń.

Przede wszystkim warto rozwijać model opieki prowadzonej przez położną – tzw. continuity of care. W wielu krajach, np. w Wielkiej Brytanii czy krajach skandynawskich, kobieta ma jedną położną lub mały zespół, który towarzyszy jej przez całą ciążę, poród i połóg. Takie podejście buduje poczucie bezpieczeństwa i zaufania, a badania pokazują, że wiąże się też z mniejszą liczbą interwencji medycznych i lepszymi wynikami zdrowotnymi .

Drugim bardzo ważnym kierunkiem są tzw. centra porodowe lub oddziały prowadzone przez położne (midwife-led units), które funkcjonują obok szpitali lub jako niezależne miejsca dla ciąż niskiego ryzyka. Łączą one bezpieczeństwo systemu medycznego z bardziej „domowym” środowiskiem porodu, co sprzyja fizjologii i dobrostanowi kobiety . W Polsce takie rozwiązania dopiero się rozwijają, ale zdecydowanie warto je wzmacniać.

Kolejny element to zmiana samego środowiska porodowego. W wielu krajach standardem są sale porodowe przypominające raczej przestrzeń domową niż salę zabiegową – z możliwością swobodnego ruchu, korzystania z wody, piłek, wanien porodowych czy obecności bliskiej osoby przez cały czas . To nie są „dodatki”, tylko elementy realnie wspierające przebieg porodu.

Bardzo inspirujące są też rozwiązania związane z opieką okołoporodową opartą na relacji i komunikacji. Coraz większy nacisk kładzie się na tzw. respectful maternity care – czyli opiekę, w której kobieta jest partnerką w procesie decyzyjnym, ma dostęp do informacji i doświadcza wsparcia emocjonalnego . To coś, co możemy wdrażać bez wielkich nakładów finansowych, a ma ogromny wpływ na doświadczenie porodu.

W kontekście szkół rodzenia widzę duży potencjał w rozszerzaniu ich roli. Na świecie edukacja przedporodowa coraz częściej obejmuje nie tylko przygotowanie do porodu, ale też wsparcie psychiczne, pracę z lękiem, przygotowanie partnera oraz realne scenariusze decyzyjne. Coraz częściej włącza się też doule i inne formy ciągłego wsparcia, które – jak pokazują badania – poprawiają satysfakcję kobiet i zmniejszają liczbę interwencji .

Podsumowując: nie chodzi o kopiowanie rozwiązań 1:1, ale o zmianę filozofii – z systemu skupionego głównie na procedurach na system, który widzi kobietę, jej potrzeby i doświadczenie. Polska ma świetnie wykształcone położne i coraz większą świadomość społeczną – teraz kluczowe jest stworzenie warunków, w których ten potencjał może być w pełni wykorzystany.

Innowacje, które warto wdrażać już dziś

Gdybym miała wskazać inne innowacje, z których naprawdę warto korzystać w opiece położniczej, to postawiłabym na rozwiązania, które realnie wspierają zarówno kobiety, jak i personel medyczny – bez odbierania temu wszystkiemu ludzkiego wymiaru.

Przede wszystkim widzę ogromny potencjał w teleopiece i zdalnym monitorowaniu pacjentek. Możliwość konsultacji online, szybkiego kontaktu z położną czy monitorowania podstawowych parametrów (np. ciśnienia, ruchów płodu) daje kobietom większe poczucie bezpieczeństwa, szczególnie między wizytami. To także szansa na wcześniejsze wychwycenie niepokojących sygnałów i ograniczenie niepotrzebnych hospitalizacji.

Kolejna ważna innowacja to aplikacje edukacyjne dla kobiet w ciąży i młodych mam. Dobrze zaprojektowane narzędzia mogą prowadzić pacjentkę krok po kroku przez ciążę, poród i połóg, odpowiadając na najczęstsze pytania i rozwiewając wątpliwości. Kluczowe jest jednak to, aby były oparte na rzetelnej wiedzy medycznej i współtworzone przez specjalistów.

Widzę też dużą wartość w wykorzystaniu nowoczesnych technologii w edukacji przedporodowej – na przykład symulacji czy elementów wirtualnej rzeczywistości. Dzięki nim kobiety mogą lepiej przygotować się do porodu, „oswoić” nieznane i zmniejszyć poziom lęku.

Nie można też pominąć innowacji organizacyjnych – jak cyfrowa dokumentacja medyczna dostępna w czasie rzeczywistym dla całego zespołu. To usprawnia komunikację, skraca czas reakcji i pozwala skupić się bardziej na pacjentce niż na formalnościach.

Ale najważniejsze jest to, żeby każda innowacja była narzędziem, a nie celem samym w sobie. Technologia powinna wspierać relację z kobietą, a nie ją zastępować. W położnictwie nadal najważniejsze pozostają uważność, empatia i doświadczenie – a dobre innowacje po prostu pomagają nam je jeszcze lepiej wykorzystać.

Podsumowanie

Współczesne położnictwo stoi na styku dwóch światów: dynamicznie rozwijającej się technologii i niezmiennej potrzeby bliskości, bezpieczeństwa i zaufania. Choć innowacje mogą znacząco odciążyć personel i poprawić jakość opieki, nie zastąpią tego, co w tej pracy najważniejsze – obecności i relacji z kobietą.

Największym wyzwaniem nie jest więc brak narzędzi, ale stworzenie systemu, który pozwoli z nich mądrze korzystać. Więcej czasu, lepsza organizacja, spójność opieki i inwestycja w edukację – to fundamenty, na których można budować nowoczesne, ale jednocześnie głęboko ludzkie położnictwo.


Mgr położnictwa Monika Portacha, MBA – specjalistka w zakresie pielęgniarstwa ginekologiczno-położniczego i środowiskowo-rodzinnego. Od ponad 20 lat związana z Instytutem Matki i Dziecka w Warszawie, gdzie pracuje jako położna kliniczna, wykładowczyni i koordynatorka Szkoły Rodzenia.

Posiada liczne kwalifikacje specjalistyczne, m.in. z zakresu edukacji okołoporodowej, leczenia ran, ordynowania leków oraz resuscytacji dorosłych i noworodków.

Aktywnie działa jako edukatorka kobiet w ciąży i połogu, autorka i współautorka publikacji oraz prelegentka konferencji naukowych. Zaangażowana w projekty poprawy jakości opieki okołoporodowej. Przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w Instytucie Matki i Dziecka.

Rekrutacja do konkursu jest już otwarta! ✦ Competition recruitment is now open! ✦ 14.04 - 31.05