Startup w szpitalu? Tak, tylko nie taki, jak myślisz

Wrześniowy artykuł z cyklu 12-go o 12-tej: Startup w szpitalu? Tak, tylko nie taki, jak myślisz

Szpital kojarzy się z leczeniem, diagnostyką, procedurami i bezpieczeństwem. Startup – z eksperymentem, szybkim testowaniem hipotez, ryzykiem i skalowaniem. Te dwa światy wydają się odległe, a jednak właśnie ich połączenie może być jednym z warunków skutecznego wdrażania innowacji w ochronie zdrowia.

Co by się stało, gdyby szpital potraktował swój zespół innowacji jak wewnętrzny startup? Nie po to, żeby budować kolejną spółkę technologiczną, ale po to, by zbudować zdolność szpitala do rozwiązywania własnych problemów.

W Instytucie Matki i Dziecka istnieje Dział Wdrożeń – Centrum Innowacji i Sztucznej Inteligencji. To właśnie on odpowiada za realizację MCSC Hospital Leadership Innovation. Jednocześnie to szpitalny venture builder – zespół, który buduje zdolność szpitala do tworzenia, testowania i skalowania innowacji.

Szpital nie potrzebuje fasadowego działu

W wielu placówkach medycznych innowacja nadal funkcjonuje jako coś dodatkowego. Jest projekt, pilotaż, grant albo prezentacja nowej technologii. Potem jednak zaczynają się problemy:

  • kto ma rozpoznać realną potrzebę placówki?
  • kto porozmawia z personelem?
  • kto sprawdzi, czy rozwiązanie rzeczywiście odpowiada na problem?
  • kto przeprowadzi pilotaż?
  • kto połączy dostawcę technologii z IT, klinicystami, administracją i zarządzaniem?
  • wreszcie: kto zdecyduje, czy rozwiązanie warto wdrożyć na większą skalę?

To właśnie na tym etapie wiele innowacji zatrzymuje się między obiecującym prototypem a realnym zastosowaniem.

Badania dotyczące barier wdrażania HealthTech i MedTech pokazują zresztą, że problemem nie jest jedna przeszkoda, ale ich wzajemne oddziaływanie – od finansowania, przez organizację, po kompetencje i gotowość instytucji.

Właśnie dlatego potrzebujemy w szpitalach nie tylko technologii, ale również organizacyjnego mechanizmu, który potrafi tę technologię przeprowadzić przez cały proces wdrożenia.

Dział Wdrożeń jako wewnętrzny „startup” szpitala

W Instytucie Matki i Dziecka tę rolę pełni Dział Wdrożeń – Centrum Innowacji i AI. Nie jest startupem, ale jeśli spojrzeć na sposób działania, podobieństw jest zaskakująco dużo.

  • Startup zaczyna od problemu – Dział Wdrożeń również.
  • Startup rozmawia z użytkownikami. W szpitalu są nimi lekarze, pielęgniarki, administracja, pacjenci i kadra zarządzająca.
  • Startup buduje i testuje rozwiązanie. Dział Wdrożeń szuka innowacyjnych rozwiązań, może stworzyć prototyp, przeprowadzić pilotaż i sprawdzać technologię w rzeczywistym środowisku.
  • Startup szuka partnerów. Dział Wdrożeń współpracuje ze startupami, uczelniami, firmami technologicznymi, środowiskiem naukowym i instytucjami publicznymi.
  • Startup mierzy, czy rozwiązanie działa. Szpital musi dodatkowo odpowiedzieć na pytanie, czy rozwiązanie działa w realnym workflow, czy poprawia jakość, bezpieczeństwo lub efektywność i czy można je skalować.
  • Na końcu startup szuka skalowania. Szpitalny venture builder szuka możliwości wdrożenia i skalowania rozwiązania w organizacji oraz poza nią.

To nie jest więc klasyczny dział operacyjny. To mechanizm budowania organizacyjnej zdolności do innowacji.

CEO, product manager i klient siedzą… w jednym szpitalu

To, co zaczyna się jak klasyczny kawał, jest jedną z najbardziej interesujących różnic pomiędzy startupem a szpitalnym zespołem innowacji. Żeby odnieść sukces startup musi znaleźć klienta, tymczasem szpital ma go już na miejscu.

Lekarz może powiedzieć: „Ten proces zabiera mi codziennie 30 minut.”
Pielęgniarka: „Tego nie da się zrobić w ten sposób podczas dyżuru.”
Pacjent: „Nie wiem, na jakim etapie jest moja sprawa.”
Dyrektor: „Nie mam danych, żeby podjąć tę decyzję.”

W tym momencie zespół dostaje niemal gotowe hipotezy produktowe. Nie trzeba wymyślać ich w sali konferencyjnej, nie ma potrzeby budowy person, ani prowadzić żmudnych badań fokusowych. Jedyne co trzeba zrobić to rzeczywiście usłyszeć potrzeby, zdefiniować je i przełożyć na rozwiązanie.

Warto więc zdać sobie sprawę, że jednym z najważniejszych zasobów szpitala przyszłości może być nie kolejna technologia, ale zespół, który potrafi zamienić kliniczny lub organizacyjny problem w innowacyjny projekt.

MCSC jako „zewnętrzny R&D” szpitala

W takim modelu szczególnego znaczenia nabierają inicjatywy takie jak MCSC Hospital Leadership Innovation. Program pozwala szpitalowi spotkać się z rozwiązaniami, które powstają poza jego murami – w startupach, firmach technologicznych i zespołach badawczych.

Najważniejsze pytanie nie brzmi jednak: czy ta technologia jest innowacyjna?, ale: czy rozwiązuje konkretny problem szpitala i czy jesteśmy w stanie ją wdrożyć? W MCSC jednym z kluczowych kryteriów oceny jest właśnie potencjał wdrożeniowy, skalowalność oraz dopasowanie rozwiązania do potrzeb i możliwości placówek medycznych.

W praktyce oznacza to stworzenie swoistego mostu: problem → rozwiązanie → pilotaż → walidacja → wdrożenie → skalowanie. Wewnętrzny Dział Wdrożeń może pełnić funkcję operatora tego procesu.

Gdzie w tym wszystkim jest AI?

Przyzwyczailiśmy się wiązać innowacje ze sztuczną inteligencją. Jej rozwój staje się jednym z największych motorów napędowych – wszystko ma być smart, błyskawiczne, nie tylko odgadujące nasze myśli, ale wręcz je wyprzedzające. 

Jednak AI nie jest kolejnym systemem, który wystarczy kupić i zainstalować. Wymaga danych, infrastruktury, kompetencji, bezpieczeństwa, odpowiedzialności, integracji z istniejącymi systemami i przede wszystkim zrozumienia rzeczywistego procesu, który ma zostać usprawniony.

Trzeba jasno podkreślić, że nie każda zmiana wymaga AI – czasem dużo łatwiejsze może być wysłanie SMS, stworzenie zakładki na www czy skrócenie ścieżki. W tym kontekście kluczowa może okazać się rola szpitalnego zespołu innowacji, który zmienia perspektywę z „Mamy AI. Gdzie możemy jej użyć?” na „Mamy problem. Czy AI jest najlepszym sposobem, żeby go rozwiązać?” To właśnie różnica między wdrażaniem technologii a zarządzaniem innowacją.

Szpital jako living lab

Jeśli potraktujemy Dział Wdrożeń jako wewnętrzny venture builder, szpital zaczyna pełnić jeszcze jedną rolę: staje się living labem, miejscem, w którym można:

  • identyfikować realne problemy,
  • projektować rozwiązania,
  • testować technologie w rzeczywistym środowisku,
  • zbierać dane,
  • angażować użytkowników,
  • mierzyć efekty,
  • iterować rozwiązanie,
  • a następnie decydować o jego skalowaniu.

To zupełnie inna filozofia niż klasyczne „wdrożenie systemu”. Wdrożenie łatwo byłoby uznać to za koniec projektu, tymczasem staje się ono kolejnym etapem eksperymentu. Należy pamiętać przy tym, że nawet nieudany pilotaż, może stać się cenną lekcją, z której można wyciągnąć ciekawe wnioski badawcze:

  • czy personel był odpowiednio przygotowany do zmian?
  • czy instrukcje były jasno przedłożone?
  • skąd brał się opór przed testowaniem – z braku czasu, przeciążenia?
  • czy przewidywane koszty przekładają się na zakładany zysk?

Czy każdy szpital powinien mieć własny „startup”?

Nie – dokładnie tak samo jak nie każdy szpital potrzebuje własnego laboratorium technologicznego, zespołu data science czy centrum badawczo-rozwojowego. Jednak każdy szpital, który chce świadomie zarządzać innowacją, potrzebuje odpowiedzi na jedno pytanie:kto w naszej organizacji odpowiada za przeprowadzenie pomysłu od problemu do wdrożenia?

Jeżeli odpowiedź brzmi: „trochę IT, trochę dyrekcja, trochę dział medyczny, a czasem ktoś z projektu”, prawdopodobnie oznacza to problem z rozprószeniem odpowiedzialności. Jeżeli natomiast istnieje zespół, nawet niewielki, który potrafi połączyć potrzeby kliniczne, technologię, dane, procesy, ludzi i zarządzanie – zaczynamy budować coś znacznie ważniejszego niż kolejny dział innowacji: budujemy zdolność organizacji do zmiany.

Najważniejsza zmiana nie dotyczy technologii

Może być to zaskoczeniem, ale największą innowacją nie jest więc to, że szpital korzysta z AI, testuje roboty, wdraża aplikacje czy współpracuje ze startupami. Największą zmianą może być stworzenie organizacji, która potrafi szybko rozpoznać problem, znaleźć rozwiązanie, przetestować je, wyciągnąć wnioski i zdecydować, co dalej.

Dokładnie tak działa startup. Z tą różnicą, że celem szpitalnego „startupu” nie jest zdobycie kolejnej rundy finansowania, ale ulepszenie swojej jednostki. Lepszy proces, lepsza decyzja, lepsze doświadczenie pacjenta, większe bezpieczeństwo, lepsza opieka – to wszystko przekłada się na obraz szpitala przyszłości, jakiego chcemy i potrzebujemy. Właśnie dlatego zespoły takie jak Dział Wdrożeń mogą być jedną z najważniejszych kompetencji nowoczesnego szpitala.

Poznaj Zespół Działu Wdrożeń